Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z życia wzięte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z życia wzięte. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 kwietnia 2015

Tajni agenci jej szarej mości

Byłem dzisiaj na małych zakupach spożywczych. Przed wejściem do hali targowej, zauważyłem nerwowo rozglądającą się kobietę, wiek 40+, ubrana na roboczo. W pewnym momencie usłyszałem dźwięk wydobywający się z radiotelefonu (inaczej zwanego krótkofalówką). Głos mówił "idą od lewej strony". Jako fan filmów najskuteczniejszego agenta jej królewskiej mości od razu wyobraziłem sobie jakąś szaloną akcję. Pani niespokojnie weszła do środka po czym rozglądnęła się, podeszła do ściany i oparła się o nią rozglądając się czujnie.

Nigdy nie spoedziewałem się takiego napięcia w takim miejscu!

Podczas całych zakupów, wybierania produktów widziałem jeszcze kilka takich osób.

Po wyjściu z hali udałem się w kierunku swojej fortecy i spotkałem tym razem grupę ludzi, z których każdy trzymał w ręce mały radiotelefon. Pani popatrzyła na mnie z niepewnością, a ja z uśmiechem zapytałem, co oni wszyscy z tymi krótkofalówkami robią? Odpowiedź przeszła moje oczekiwania:
- My jesteśmy szara strefa, jak Pan dołączy do szarej strefy i będzie handlował, to też Pan może sobie kupić i tak się informujemy o nadchodzącej kontroli.
Z uśmiechem na twarzy kontynuowałem moją wędrówkę ku fortecy mając przed oczyma wyobraźni obraz szarej strefy ;-)

czwartek, 26 marca 2015

Lubię robić zakupy

Tak właśnie. I nie mam na myśli tutaj tzw. shopping, gdzie spędza dzień na włóczeniu po galeriach, tego typu zakupów nie cierpię, o tym jak bardzo, wie tylko moja partnerka, bo potrafię wtedy być iście nieznośny.

Lubię chodzić do tych wszystkich sklepików rozsianych po moim osiedlu. Lubię chodzić na halę targową Zatorzanka. Mimo kilku rzeczy, które mnie tam wkurzają wybór i jakość towarów jest świetna, ceny przystępne, a i sprzedawcy już przystosowali się do XXI w. i są dla klienta bardzo mili.

Podoba mi się w tych miejscach to, że są pełne ludzi i żywe. Że mam 6 różnych zakładów mięsnych, 3 piekarnie i 5 sklepów z warzywami.

Lubię lokalne sklepy, targowiska i hale targowe za ich szczerość i uczciwość. Ludzie przychodzą tam robić zakupy, zaspokoić swoje potrzeby, nikt niczego nie udaje, nie maskuje się. Można kupić rzeczy, które w galeriach są niedostępne, bo tam wszystko jest markowe, seryjne i sztuczne.

Lubię chodzić po zakupy, mimo, że mi się ich robić nie chce.

wtorek, 10 marca 2015

Transport publiczny

Byłem u fryzjera. Jak to u fryzjera, w pewnym momencie zaczęliśmy rozmawiać. Ponieważ miasto usiane jest remontami dróg, albo raczej jak należałoby to nazwać, ich całkowitą przebudową i budową to i wokół tego tematu zdażyło nam się rozmawiać.

Do miasta po ponad 40 latach przerwy wracają tramwaje. Okazało się, że komunikacja samochodowa nie do końca się sprawdza, gdy codziennie musi się przemieścić całe miasto. A w Polsce, gdzie większość ludzi mieszka w mieszkaniach własnościowych, ludzie zwykle nie mają możliwości przeprowadzki w miejsce znajdujące się bliżej ich miejscu pracy.

Budowa tramwajów, wymusiła reorganizację ruchu samochodowego i pieszego, przy czym do przesunięcia albo zwężenia chodnika piesi dostosowują się elastycznie, samochody i ich kierowcy aż tak elastyczni nie są ;-)

W mieście jest trochę więcej korków, trochę wolniejszy ruch i małe opóźnienia transportu publicznego, oraz gigantyczny gniew kierowców, którzy uważają, że miasto powinno należeć do nich.

Pani fryzjerka była strasznie oburzona, że dlaczego oni znowu coś rozkopują i przebudowywują zamiast zostawić stare i poprawić. Można by po prostu dokupić autobusów i problem byłby rozwiązany. Wg niej, nikt kto posiada samochód, z własnej woli nie przesiądzie się na jazdę tramwajem (powiedziane tonem, który sugerował niechęć do tego ostatniego).

Delikatnie, zwróciłem jej uwagę, że na zachodzie próbowano już rozwiązania, w którym podporządkowywano całe miasta dyktaturze samochodów. W żadnym miejscu takie rozwiązanie się nie sprawdziło. Miasta gotowe na szukanie lepszych sposobów na transport próbują różnych kombinacji rozwiązań alternatywnych: ruch pieszy, rowerowy oraz głównie transport publiczny. Riposta Pani była jednak tak trafna, że nie potrafiłem podnieść żadnego argumentu:
To niech budują ten transport publiczny, a nie rozkopują miasto, żeby tramwaje zrobić.
To zdanie było dla mnie niczym olśnienie. Zdałem sobie sprawę, że ludzie mogą nie rozumieć i nie zdawać sobie sprawy z tego, że fizycznie niemożliwe jest przemieszczenie się wszystkich mieszkańców przy pomocy samochodów. Niemożliwe jest też ich zaparkowanie, a na pewno nie darmowe, w gęsto zabudowanych obszarach. Uświadomiło mi to też, że pojęcie transportu publicznego niekoniecznie jest jasne i przejrzyste.

Myślę, że tutaj jest świetne miejsce dla gazet, które mogłyby ten problem poruszyć i stworzyć wręcz cykl artykułów obrazujących jak komunikacja w miastach wyglądała w przeszłości, jak wygląda teraz, a jak wygląda w przyszłości (Kopenhaga?).